Maj to mój ulubiony miesiąc i mimo tego, że w tym roku jest dla mnie wyjątkowo niesympatyczny zdania nie zmienię ;)
Dlatego dzisiejszy post wcale a wcale nie jest wyczekiwaniem lata, choć maki zajmują drugie miejsce w moim rankingu ulubionych kwiatów (zaraz po majowych konwaliach;)). Tak po prostu wyszło, że po paru miesiącach miętoszenia kanwy skończyłam taki obrazek:
Praca na podmalowanej kanwie nie jest łatwa i przyjemna, ale patrząc na efekt końcowy myślę, że było warto ;) A Wy co sądzicie o takich kanwach?
Miłego dnia :)